Tworzymy oddziały PASTELA

Serce dla zwierząt

Odwiedź nas na


 


Ori miała 9 tygodni jak zaczęliśmy się szkolić, umożliwiło mi to uniknąć wielu błędów, dzięki kursowi uczyliśmy się siebie nawzajem, to bardzo ważne móc rozumieć swojego psa (np. pies ziewa nie dlatego , ze jest śpiący ale się denerwuje, szczeka bo się boi itd.), wychodzić naprzeciw jego potrzebom już od szczeniaka , patrząc na psa wiem kiedy się denerwuje, jak go uspokoić, jak zapobiec sytuacjom konfliktowym.

Poza tym taki kurs to świetna socjalizacja dla psa, okazja do poznania innych ras, a szczególnie  ludzi, dzielenia się problemami dotyczącymi swoich psów i wspólnego szukania wyjścia z trudnych sytuacji. Prawidłowe podejście do psa, nauka właściwego szkolenia, wspólna mobilizacja i przezywanie radości z osiąganych sukcesów naszego psiaka jakie widzimy w kolejnych spotkaniach kursu  to wielka nagroda.

Dziś Ori ma przeszło 2 lata i mogę śmiało powiedzieć, że szkolenie, w którym braliśmy udział owocuje cały czas . Wiem jedno jeśli chce się mieć prawdziwego przyjaciela w psie to trzeba mu dać szanse, a dla mnie kurs który przeszliśmy był taka szansą i mam nadzieję, że ją wykorzystałam w pełni.

Ważne dla mnie było również to, ze szkolenie proponowane przez Alę i Marka było zupełnie pozbawione przemocy, tutaj nie stosuje się kolczatek i krzyku, oparte jest przede wszystkim na zabawie, dostosowane do możliwości szczeniąt i ich naturalnych zainteresowaniach. Zajęcia prowadzone  w małych grupach umożliwiały stały kontakt z uczącymi i bieżącego korygowania błędów. Bardzo lubiłam ten czas i myślę , że Ori również bo w natłoku codziennego dnia nie zawsze mogłam jej poświęcić tyle czasu ile bym chciała a na kursie byłam tylko dla niej . Jedyny minus tego kursu to to, że tak szybko się skończył ;). Wiadomo jednak, ze nic nie trwa wiecznie, ale jak dla mnie był to fajny czas śmiało mogę każdemu polecić takie szkolenie, na pewno nie będą to stracone godziny.

Urszula Rybok & Oriana z Łazisk Górnych



Warto szkolić szczeniaka po to żeby potem było łatwiej.

Zaczęliśmy się szkolić w  wieku 3 miesięcy. Szkolenie dużo wniosło w życie psa (i nasze) i w dalsze wychowanie. Nawet po tym jak pies miał 2 mies. przerwy w ćwiczeniach gdy wracamy do ćwiczeń pies ?wie o co chodzi?.

Zajęcia były intensywne, ciekawe a czasami zaskakujące. Największym zaskoczeniem było to, że pies po powrocie z zajęć padał jak nie żywy.

Świetnie się tam bawiliśmy. Było super!!! Poszłabym tam jeszcze raz.

Justyna Kudlek & Joga z Zabrza



Nie jestem fachowcem, ale na szkolenie chyba nigdy nie jest za wcześnie. Zwłaszcza, gdy to szkolenie to tak naprawdę dobra zabawa dla psa i jego właściciela. Oczywiście pod warunkiem, że szkolenie dostosowane jest do etapu rozwoju zwierzęcia. Podobnie, jak dzieci, szczeniaki są ciekawskie, poznają świat przez zabawę, więc tak naprawdę jest to chyba najodpowiedniejszy czas na naukę połączoną z zabawą. To trochę tak, jak z nauczaniem matematyki w przedszkolu. Nikt jej nie rozpoczyna od rozwiązywania równań różniczkowych.Dexter to mój pierwszy pies i nie miałam żadnego doświadczenia w postępowaniu ze szczeniakiem, chociaż, jak to zwykle ze mną bywa, przed przywiezieniem pieska do domu ?studiowałam? dogłębnie literaturę na ten temat. Niestety, droga od teorii do praktyki jest dosyć długa. Tak więc w czasie szkolenia uczył się nie tylko mój pies. To przede wszystkim ja musiałam się dużo nauczyć.

Zarówno jak ja i Dexer nauczyliśmy się bardzo dużo. Pies nie tylko wykonuje komendy, lecz przede wszystkim pojął, że ma mnie słuchać. Dotąd próbował zawsze mnie nakłaniać do postępowania zgodnie z jego wolą, co bywało męczące. Teraz również pokazuje swój charakterek, ale wie, że ostatnie słowo należy do mnie. Poza tym uzyskałam dużo dobrych porad związanych z wychowaniem psa, z nauczeniem go czystości. A muszę przyznać, że na początku były z tym duże problemy.

Bardzo lubię Dexa i nie wyobrażam sobie szkolenia z użyciem przemocy. Dexter to pogodny, wesoły i ciekawski zwierzak. Jedno jest pewne: jednym z kryteriów wyboru szkolenia było zamierzenie, aby nie ?popsuć? jego usposobienia, aby nie przetworzyć go w znerwicowane, zastraszone i reagujące agresją zwierzę.

Zajęcia prowadzone zawsze były przez dwóch instruktorów, z których jeden był prowadzącym a drugi pomocnikiem prowadzącego. Przed wprowadzaniem nowej umiejętności zostaliśmy najpierw poinstruowani, w jaki sposób nauczyć psa wykonywania polecenia a potem powtarzaliśmy ćwiczenie. Instruktorzy bardzo pilnie nam się przyglądali i wyłapywali nasze błędy. Niektóre ze spotkań miały charakter wykładów i wtedy przychodziliśmy bez piesków. Otrzymywaliśmy również mnóstwo materiałów szkoleniowych.

Na zajęcia przychodzili właściciele w różnym wieku z pieskami różnych ras. Sprzyjało to procesowi socjalizacji szczeniąt a także ich właścicieli, co w niektórych przypadkach na pewno wyszło na dobre. Za każdym razem, gdy tylko Dexter zorientował się, gdzie przyjechał, nie krył swojej radości. Szczególnie, gdy zobaczył Alicję. Pewnie kojarzyła mu się z saszetką wypchaną gotowanymi kurzymi żołądkami. Po prostu - nie żałuję i polecam wszystkim właścicielom szczeniąt - zwłaszcza tym początkującym i niedoświadczonym, tak jak ja.

Dorota Sąkol & Dexter z Bytomia



Dobrze jest mieć psa ułożonego. Jednak szczeniak jest bardziej aktywny, traktuje naukę jak zabawę. Chyba jak ludzie młody łatwiej przyswaja wiedzę. Skuteczność szkolenia zależy od czasu poświęconego psu. Trudno oczekiwać, że po kilkunastu godzinach zajęć pies będzie robił wszystko. Kurs zgodnie z oczekiwaniami dał nam trochę wiedzy jak uczyć psa, pies miał okazję czegoś się nauczyć i przebywać z innymi psami, a my również w miłym towarzystwie. Do tej pory nie braliśmy udziału w szkoleniu psa.

Jesteśmy z kursu zadowoleni, nauczyliśmy się chyba nie mniej niż Ferbi. Pozyskane informacje były bodźcem do dalszej wspólnej nauki.

Ferbi i tak przeważnie robi co chce, chyba że mamy w ręku coś dobrego. Chodzi wtedy jak po sznurku, a siad przy nodze robi z półobrotu w powietrzu, byleby szybciej. Normalnie po dwóch, trzech komendach rusza się z najwyższą niechęcią w oczach. Wyjątkiem jest spacer lub tylko słowo idziemy, przynosi wtedy smycz, obrożę i niema sposobu by się wymigać. Bardzo ładnie aportuje gazetę i papucie. Wybieramy się w sobotę 29 września na wystawę do Wrocławia a potem w Zabrzu, może się zobaczymy.

Ula Plaskowska & Ferbi z Wieszowej



Bezwzględnie warto poświęcić kilka tygodni i parę złotych na kurs by szybciej opanować niesfornego zwierzaka, by poznać psi język i móc się dogadywać ze swoim pupilem.

?Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał? ? to samo dotyczy psów... trzeba kuć żelazo póki gorące.... i nie zrażać się, że szczeniak szybciej się niecierpliwi na kursie, że pozornie mniej łapie, że trudniej go opanować. Dlaczego kilkuletnie dzieci uczy się języków obcych.... mimo, że biegają po sali i same nie wiedzą, co się w około nich dzieje... bo wiedza przez zabawę zostaje zapisana w umyśle... niezależnie czy to dziecięca główka, czy szczenięcy łebek....  Jeśli szczeniak pozna za młodu metodę szkoleniową, to będzie ona skuteczna przez całe jego psie życie. A nam ludziom będzie lżej...

Na efekty nie trzeba dużo czekać... odrobina cierpliwości, czasu na ćwiczenia i wiem już, że dzięki szkoleniu z największej bomby energetycznej można zrobić posłusznego psiaka.

Skuteczność 100%. I co najważniejsze.... to nie tresura psa... to nauka metody szkolenia....  Można po nią sięgnąć, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. A potrzeby zjawiają się coraz to nowe... bo nasze pupile wymyślają coraz to nowe atrakcje.

Spodziewałam się, że po kursie moja Yuppi zacznie mnie rozumieć.... a okazało się, że zaczęła także do mnie mówić.... tzn, że i ja nauczyłam się ją rozumieć.

Kurs dał mi do ręki narzędzia do pracy z moim psem.... reszta to już kwestia fantazji, co można dzięki tym narzędziom zdziałać.

Już po pierwszych zajęciach nie mogłam uwierzyć, że to takie proste... W dodatku pozytywne metody wzmacniania sprawiły, że zamiast wytresowanego psa wykonującego moje polecania w lęku, mam przyjaciela, który mi ufa bez reszty.

Dzięki profesjonalizmowi i doświadczeniu trenerów, zajęcia były zawsze dostosowane do poziomu grupy i praktycznie można było odnieść wrażenie, że każdy jest na kursie indywidualnym. Zawsze można też było zadzwonić do prowadzących i wyjaśnić wątpliwości powstałe podczas ćwiczeń domowych. Nikt nie zostawał bez pomocy.

Z drugiej strony, na zajęciach panowała rodzinna atmosfera. Yuppi pozyskała nowych wujków i nowe ciocie....

Poza oczywistymi korzyściami, była to przede wszystkim okazja do spotkania się z innymi psiarzami i wymiany doświadczeń.

Przede wszystkim jednak, była to rewelacyjna okazja do socjalizacji szczeniaków, które podczas szkolenia miały kontakt z innymi rasami i psimi charakterkami.

Czas szkolenia to był cudowny okres w moim życiu. To był czas tylko dla mnie i mojej Yuppi...

Z tamtego okresu zostały wspomnienia, zdjęcia i mnóstwo znajomych ludzi i psów.

Gdy tylko zaczynałam pakować plecak na szkolenie, moja Yuppi odstawiała taniec godowy przed drzwiami... nigdy ani wcześniej, ani później się tak nie zachowywała. Widać było, że to dla niej frajda.

Nasza Yuppi miała niespełna 4 miesiące, jak zaczęła szkolenie. Dziś ma 2 lata i niespełna 4 miesiące, ciocię Alę i wujka Marka i mnóstwo znajomych psów.

Cieszymy się z mężem jej obecnością i pękamy z dumy, jaką jest mądrą sunią.

?Wy nie wiecie, a ja wiem, jak rozmawiać trzeba z psem.? I nauczyłam się tego na kursie.

Monika Śleziońska & Yuppi z Katowic



To jest tak, jak z uczeniem dziecka od najmłodszych lat. Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci...

Mój pogląd: pies w przyszłości wie co chce od niego właściciel i nikt nie powie ?ale nie wychowany pies?. Warto szkolić kiedy szczeniak jeszcze nie zdominował Rodziny i wie gdzie jest jego miejsce i w którym szeregu. Jest źle, kiedy członkowie rodziny pozwalają na rzeczy, które nie akceptuje ?przypisany? przewodnik.

Szkolenie było na pewno inne od tych co mi znajomi opowiadali jakie były w przeszłości czyli na korzyść. W szkoleniu nie miałem absolutnie, żadnego doświadczenia. Sądzę, że to co osiągnąłem to pewność co do suki w występowaniu na ringu podczas wystaw krajowych jak i zagranicznych.

Kiedyś uczono: siad, waruj, aport i bierz go.

Przez Wasz klub wprowadzono innowację chociażby taką jak psychologiczne zachowania naszych pupili. Nie rozwijam techniki prowadzonych przez Was zajęć praktycznych. Niechaj skorzystają z tego Ci co muszą każdy towar w sklepie pomacać. Ja polecam.

Dzięki kilkuosobowej grupie trenerskiej nikt z ?kursantów? nie był pominięty. To bardzo ważne. Zapał, chęci całego zespołu, różnorodność ras, które w moim czasie brały udział w szkoleniu to było fajne na kursie.

Przyjąłem, że wyszkolenie Yusi to mój cel a nie obowiązek. Dzięki temu nie musiałem się przymuszać. Rhodesiany Ridgbecki należą do rasy, które lubią dominować nad kimś lub czymś. Tresura z nią czyli suką nie należała do łatwych ale w efekcie przyniosła pożądane rezultaty.

To jest moja ocena ale każdy kto ma szczeniaka i nie chce mieć kłopotów w przyszłości powinien skorzystać z oferty ?PASTELA?.

Żeby później nie pokazywano w TV, że jakiś groźny pies pogryzł kogoś. To tylko wina właściciela, który ?nie miał czasu? iść na kurs.

Może, że bez Waszego przygotowania Yusi nie byłaby obecnie (pomimo młodego wieku) Młodzieżowym Championem Polski i Championem Polski + złotka w Danii, Austrii i w Niemieczech. A tak Yusi współpracuje i nie muszę się wstydzić.

Pozdrawiamy cały zespół i życzymy sukcesów

Czarek Jałosiński ? Chorzów z podopieczną Yusi He-De Mono

PS: Wiem jedno, że na wiosnę zapiszę sukę na kurs ?Pies Towarzysz?. Tylko dajcie znać.